Łukasz Rozen
msza.net
August Comte 18.10.2006

Pozytywizm Augusta Comte’a jawi się jako ideologia ateistyczna, negująca nie tylko istnienie deistycznego Boga, ale i całą dotychczasową filozofię i absolutną etykę.

August Comte (1798-1857) urodził się na południu Francji w miejscowości Montpellier, a całe swoje wykształcenie otrzymał w Paryżu, w nowej Szkole Politechnicznej [1] . Potem Comte utrzymywał się z lekcji matematyki, a od 1818 roku sympatyzował ze znanym wolnomyślicielem i zarazem działaczem rewolucyjnym Saint-Simonem. Spotkania z tym działaczem społecznym przyczyniły się do ukształtowania pozytywistycznego światopoglądu Comte’a, zarówno antyklerykalnego jak i antymetafizycznego. Następująco relacjonuje Władysław Tatarkiewicz: „Już w 1826 r. w prywatnym kursie wyłożył zarys swego systemu; słuchało go grono słuchaczy niewielkie, ale obejmujące wybitnych ówczesnych uczonych, matematyków, przyrodników” [2] . W późniejszym swoim życiu Comte próbował uzyskać poważną pozycję akademicką na paryskiej Politechnice, jednak jego próby zakończyły się tylko na otrzymaniu posady repetytora analizy i mechaniki, a od 1837 r. egzaminatora. Według Tatarkiewicza „przekonanie, że nauka wymaga całkowitej reformy i że jest on powołany, by ją przeprowadzić, poróżniło go z urzędowymi przedstawicielami nauki” [3] . Powyższe słowa zatem tłumaczą kłopoty Comte’a w otrzymaniu lepszego stanowiska na Politechnice. Dlatego później utrzymywał się on ze wsparcia finansowego przyjaciół i uczniów. Od 1845 r., jego zainteresowania stricte techniczne, poszerzyły się o ogólną znajomość metafizyki, socjologii (która wówczas nie istniała jeszcze jako oddzielna nauka z własną naukową metodologią i aparatem pojęciowym) oraz teologii. Ostatecznie jego wielkie, życiowe pragnienie „zreformowania nauki” przeobraziło się w przebudowę całego ówczesnego gmachu ludzkiej wiedzy. Historia zresztą pokarzę, iż ta życiowa misja Comte’a, owszem - dokonała się, została bowiem zaakceptowana i stała się paradygmatem w „wieku pary i elektryczności”, ale za jaką wielką cenę! Rozpoczął on potem głoszenie „religii ludzkości”, a założony przez niego „kościół pozytywistyczny” miał być alternatywą wobec Kościoła katolickiego (warto wspomnieć, że Comte wysłał raz swoją delegację do Watykanu, z prośbą o oddanie mu w usługi zakonu jezuitów [4] ). Zmarł 5 września 1857 r. w Paryżu.

August Comte uznawany jest za ojca pozytywizmu [5] . W zasadzie jednak Comte podjął wątki, które były obecne już w filozofii co najmniej od czasów D. Hume’a czy D’Alemberta, choć „minimalizm poznawczy” zapoczątkował w filozofii średniowiecznej W. Ockham - franciszkański mnich, znany szczególnie z tzw. „Brzytwy Ockhama”, która faktycznie jest symbolem minimalizmu. Pomimo to Comte wyróżnił się spośród owych wcześniejszych pozytywistów, radykalną świadomością specyfiki swoich poglądów, tak głośno postulowaną własną tożsamością filozoficzną, a co jeszcze – u Comte’a pojawia się po raz pierwszy w dziejach pozytywistyczny, antymetafizyczny system, który dotyczy całej ludzkiej wiedzy (wyłączając naturalnie teologię i metafizykę). W tej perspektywie, W. Tatarkiewicz porównuje Comte’a do Hegla: „Uchodzili zawsze za przeciwieństwo – ten skrajny minimalista, a tamten skrajny maksymalista – i dopiero później zauważono, jak wiele ich jednak łączy: obaj dążyli do syntezy, obaj, choć byli relatywistami, stworzyli absolutne systemy, obaj kładli największy nacisk na zjawiska społeczne; obaj doszli w polityce do konserwatyzmu; obaj wyobrażali sobie, że świat rozwija się w trójrytmie; obaj byli przekonani, iż tworzą ostatnią epokę dziejów” [6] . Uważam, że najbardziej fundamentalny związek, jaki łączył Comte’a z Heglem był oparty na wierze w niepohamowany postęp człowieka. U Hegla jak i u Comte’a, widać – jak stwierdził powyżej W. Tatarkiewicz – dynamiczny trójrytm historii. Oczywiście jeśli u Hegla finałem owego rozwoju dziejów jest „duch absolutny”, to u Comte’a będzie to „faza pozytywna”. U H. Spencera, w jego idei ewolucjonizmu, z całą siłą ukażą się teorie Comte’a, z którego przecież czerpał on wzór. Ostatecznie – odpowiadając na pytanie o powód Comte’a pozytywistycznego „ojcostwa” – August Comte dał bezpośredni impuls, który rozpoczął nową epokę, bo „fazę pozytywną” [7] .

August Comte – jak już zresztą wspomniałem – osadzony był w stosunkowo długiej, sensualistycznej tradycji encyklopedycznej. Francuska filozofia bowiem, słynęła ze swojej progresywności jak i z materializmu. Wielka Encyklopedia Francuska, i jej główni redaktorzy, jak np. D’Alembert, byli „filozofami-ideologami” głoszącymi radykalne hasła rewolucyjnych zmian światopoglądowych, które chociaż formalnie nie były nauką, to jednak wywarły wielki wpływ na dalszy kształt myślenia filozoficznego oraz społecznego. Nikt nie ma wątpliwości, że Wielka Rewolucja Francuska roku 1789, za swój fundament miała nie tylko bezpodstawny antyklerykalizm Woltera czy liberalizm Rousseau, ale przede wszystkim materialistyczną antropologię i etykę, w której wszakże uznawano deistycznego Stwórcę, ale rzeczywistość sprowadzano do pierwiastka stricte materialnego. Oczywiście to dopiero pozytywizm w tak bezpośredni sposób obdarł byt z całej jego duchowości, pozostawiając jedynie „czyste fakty”, ale czasy, w których żył Comte, były wystarczające do tego, aby wzniecić choć małą iskrę, z której wyłoni się wielki pożar. Taki też filozoficzny grunt zastał August Comte [8] . Choć skrajany materializm – jak już wspomniałem – wykraczał poza samą Francję i czasy przedrewolucyjne [9] .

„Głównym dziełem Comte’a był „Cours de philosophie positive” w 6 tomach, 1830-1842, pisany ciężko i rozwlekle; wielu ludzi z XIX w. go wielbiło, ale mało kto chciał czytać, wolano czerpać informacje o filozofii pozytywnej z innych źródeł. W skrócie przestawił swe poglądy w „Discours sur l’esprit positif”, 1844. Późniejszym swym ideom, nie tylko społecznym, ale metafizycznym i religijnym, dał wyraz w „Systeme de politique”, 4 tomy, 1851- 1854” [10] .

August Comte określił swoją filozofię jako „filozofię pozytywną”. Dlaczego? Bowiem chciał on przez to podkreślić, iż jego myśl będzie zarówno faktyczna jak i pragmatyczna. Faktyczna w takim sensie, że będzie się zajmować rzeczywistymi przedmiotami, nie będą to żadne „religijne urojenia” ani też „metafizyczne abstrakcje”; rzeczywiste przedmioty będą bezpośrednio weryfikowane przez zmysły, wykluczając przez to „puste” aprioryczne założenia. Po drugie, dla Comte’a, „filozofia pozytywna” ma być filozofią pragmatyczną, tzn. filozofią użyteczną, przydatną, nie będzie bowiem „celem samym w sobie”, lecz środkiem do technicznego postępu [11] .

Dla A. Comte’a bowiem sama już nauka miała posiadać charakter instrumentalny. Była to przede wszystkim wielka rewolucja, jaką Comte’a dokonał na płaszczyźnie pojmowania nauki jako nauki. Pierwszą, klasyczną definicją nauki była definicja Arystotelesa, dla którego miała ona wskazywać na ogólne zasady - zasady tak niezmienne jak i konieczne [12] . Przede wszystkim, dla Stagiryty nauka była celem „samym w sobie”, nie była traktowana instrumentalnie. Podobnie też naukę przedstawiał I. Kant, z tym jednak zastrzeżeniem, że wprowadził do niej swój krytycyzm polegający na rozróżnieniu noumenów od fenomenów, a zatem na ustaleniu apriorycznych warunków i zasad poznania danej sfery rzeczywistości [13] . Tomasz Pawlikowski, jeden z najwybitniejszych historyków filozofii młodego pokolenia stwierdza: „Potraktował on zatem naukę instrumentalnie: odtąd za podstawowe pytanie nauko-twórcze zaczęto uznawać pytanie: jak to zrobić? Jak uzyskać zamierzony efekt? Takie postawienie sprawy różniło znacznie paradygmat Comte’owski od poprzednich modeli: Arystotelesowskiego, w którym zmierzano przede wszystkim do czysto teoretycznego określenia, czym jest przedmiot badany, oraz Kantowskiego, który dążył do ukazania przedmiotu w kontekście kryteriów poznania naukowego. Różnica uwydatnia się zwłaszcza w uczynieniu kryterium nauki celu, jaki ona spełnia. I według Comte’a jest to cel wyłącznie utylitarny, przynoszący społeczeństwu pożytek” [14] .

Równocześnie, dla Comte’a, myślicielem pozytywnym jest tylko ten filozof, który uznaje prymat przyrodoznawstwa nad metafizyką i teologią, i co tutaj szczególnie zasługuje na podkreślenie – pozytywistą jest ten, kto unika twierdzeń o charakterze absolutnym, i zastępuje je twierdzeniami relatywnymi [15] . Jak bowiem wiadomo, tylko w filozofii rozumianej w sensie metafizycznym, występują twierdzenia o charakterze niezmiennym. Jednak w przyrodoznawstwie, żadne twierdzenie nie jest stałe, ponieważ jest związane z określoną specyfiką i specyficznym uwarunkowaniem. Prawa fizyki są przecież względne, przynajmniej o wiele bardziej, niż metafizyka.

Ponadto wart uwagi jest fakt, że pozytywizm spośród innych kierunków minimalistycznych wyróżnia przede wszystkim antypsychologizm. Bowiem dla Comte’a, właściwym przedmiotem wiedzy, a zatem przedmiotem zarówno faktycznym jak i pragmatycznym, jest empiryczne ciało fizyczne. Comte odrzucał zaś wiedzę o faktach psychicznych, gdyż – według niego – takowej wiedzy posiadać nie możemy. Jak stwierdza cytowany już Władysław Tatarkiewicz: „Nie posiadamy jej, gdyż niepodobna być zarazem podmiotem i przedmiotem poznania. Badanie introspekcyjne jest chimerą: jakże np. można badać własne wzruszenia, skoro badanie wymaga właśnie opanowania wzruszeń?” [16] . August Comte więc był przedstawicielem „minimalizmu antypsychologicznego”, najbardziej radykalnego, dla którego psychologia nie będzie już miała statusu naukowego. W przeciwieństwie do niego występował także „minimalizm psychologiczny” [17] , który reprezentował m. in. D. Hume, w którego to paradygmacie status epistemologiczny psychologii miał swoje naukowe uzasadnienie. Jednocześnie w tym radykalizmie pozytywizmu Comte’a widać jak najbardziej fundamentalne zerwanie z tym, co nie jest materialne, a zatem nie jest definiowalne za pomocą przyrodniczych kategorii czasu i przestrzeni; Comte bowiem nie tylko porzuca metafizykę, ale też i uniwersalną antropologię, uniwersalną etykę, proponując w zamian prostą „fizykę człowieka”.

August Comte zawęził metody naukowe tylko do tych metod, które są stosowane w naukach przyrodniczych, a jakimi są doświadczenie, eksperyment, opis, porównanie wyników uzyskanych w wielu analogicznych procedurach badawczych, ustalenie wniosków, uogólnienie ich [18] . Tomasz Pawlikowski pisze: „W myśl Comt’owskiej koncepcji, przedmiotem poznania naukowego miałby być tzw. „czyste fakty”, które badacz miał po prostu stwierdzać, nie wdając się w wykraczającą poza doświadczenie ich interpretację (co robi np. klasyczna metafizyka). Faktem było zaś dla Comte’a tylko to, co podpada pod poznanie zmysłowe ( z tego też powodu nie uznawał on naukowości psychologii, która bada procesy duchowe) [19] .

August Comte dokonał także klasyfikacji nauk ze względu na złożoność występujących w nich procesów. Naczelne miejsce wśród nauk zajmuje matematyka, potem astronomia, fizyka, chemia, biologia i socjologia. Ich hierarchiczne ustawienie implikuje samo ich istnienie; bowiem dzięki pierwszej istnieje druga nauka, a dzięki drugiej trzecia. Ponadto nie można nauki drugiej w tym łańcuchu zredukować do pierwszej. Bowiem ta wynikła z poprzedniej, jest nauką o wiele bardziej rozbudowaną, a ilość metod w niej dokonywanych nie pokrywa się z ilością metod dokonywanych w poprzedniej. Ten paradygmat można porównać łańcuchem przyczynowo-skutkowym; pierwsza nauka jest przyczyną drugiej, która jest skutkiem tej pierwszej, ale z drugiej strony jest przyczyną dla następnej. Najbardziej fundamentalne miejsce w gronie nauk pozytywnych zajmuje matematyka. Bowiem logika i logiczne operacje są – według Comte’a – jak najbardziej uzasadnioną podstawą dla przyrodoznawstwa. Zaś socjologia, której podwaliny zbudował sam August Comte, jest jeszcze - według niego - nauką zbyt abstrakcyjną, nie spełnia bowiem jeszcze wszystkich kryteriów, które przyznawałby jej status nauki [20] .

Wydaje się, iż A. Comte najbardziej znany jest ze swojej teorii „trzech stadiów”. Pierwsza to faza teologiczna, druga to metafizyczna, a trzecia z kolei nosi miano fazy pozytywnej. „W pierwszej ludzkość tłumaczyła zjawiska odwołując się do duchów, w drugiej – do abstrakcyjnych pojęć. W pierwszej rządziła uczuciami, w drugiej intelektem. Zarówno intelekt, jak uczucia wytwarzają fikcje: fikcje wytworzone przez uczucia stanowią mitologię, a wytworzone przez intelekt metafizykę. Mitologia i metafizyka kolejno władały ludzkością i dopiero po wyzwoleniu się od nich mogła ona wejść w dalszą fazę rozwoju. Umożliwia to według Comte’a, dopiero filozofia pozytywistyczna, wolna wreszcie od mitologii i metafizyki. Stwierdza ona tylko fakty, nie tłumacząc ich ani przez duchy, ani przez abstrakcję. Stanowi, wedle Comte’a, fazę rozwoju najwyższą i ostateczną. Pozytywista ten myślał więc podobnie jak metafizyk Hegel, który również we własnej doktrynie widział ostatni, najwyższy szczebel rozwoju myśli ludzkiej” [21] .

Powstaje jeszcze zasadnicze pytanie o miejsce filozofii i jej koncepcję w paradygmacie pozytywistycznym. Dla Augusta Comte’a, filozofia – owszem – nadal istnieje, ale zmienia się zarówno jej status naukowy jak i koncepcja. Status naukowy rozumiany jako brak autonomii wobec innych nauk. Filozofia staje się bowiem uzależniona od wyników badań przyrodniczych. Z drugiej strony zmienia się sama to koncepcja filozofii, gdyż cała jej istota zostaje zanegowana, stając się tylko jakimś „uogólnieniem” nauk ścisłych oraz przyrodniczych [22] .

Podsumowując, pozytywizm A. Comte’a jawi się jako ideologia ateistyczna, negująca nie tylko istnienie deistycznego Boga, ale i całą dotychczasową filozofię i absolutną etykę. August Comte, o czym już wspomniałem, założył swój własny kościół, kościół pozytywny, którego głównym przedmiotem kultu była „wielka istota” – ludzkość. Dla Comte’a to właśnie ludzkość była celem samym w sobie, a zatem nauka miała być ukierunkowana w stronę potrzeb człowieka. Dla Augusta to osoba ludzka wydawała się wielką wartością. Lecz – jak się później okażę – śmiertelne i złowrogie fundamenty, jakie położył pod nową tożsamość Europy Comte, miały ukazać się z całą swoją mocą najpierw w roku 1914, a potem w 1939…[23].

[1] W. Tatarkiewicz, „Historia filozofii. Tom 1” , Warszawa 2005 r., s. 19.

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] E. Coreth, P. Ehlen, J. Schmidt, „Filozofia XIX wieku“, Kęty 2006 r., s. 123.

[5] T. Pawlikowski, „Zarys dziejów filozofii”, Warszawa 2003 r., s. 112.

[6] W. Tatarkiewicz, dz. cyt., s. 29.

[7] Tamże, s. 18.

[8] Tamże, s. 19.

[9] E. Coreth, P. Ehlen, J. Schmidt, dz. cyt., s. 121.

[10] W. Tatarkiewicz, dz. cyt. s. 19.

[11] Tamże.

[12] T. Pawlikowski, dz. cyt., s. 113.

[13] Tamże.

[14] Tamże.

[15] W. Tatarkiewicz, dz. cyt., s. 21.

[16] Tamże.

[17] Tamże.

[18] T. Pawlikowski, dz. cyt., s. 113.

[19] Tamże.

[20] R. H. Popkin, „Historia filozofii zachodniej”, Warszawa b.d.w., s. 582.

[21] W. Tatarkiewicz, dz. cyt., s. 21n.

[22] A. B. Stępień, „Wstęp do filozofii”, Lublin 2001 r., s. 26n.

[23] G. Weigel, „Katedra czy sześcian”, Warszawa 2005 r., s. 43-61.

do góry