Łukasz Rozen
msza.net
Godność człowieka w Biblii 19.08.2006

W dwóch opisach dzieła stworzenia, znajdują się trzy wyraźnie personalistyczne intuicje. Pierwsza dotyczy hierarchii panującej wśród bytów stworzonych, druga osobowego podejścia Boga do stworzenia człowieka, a ostatnia zgłębia słowa wypowiedziane przez Boga, mówiące o podobieństwie człowieka do Stwórcy (por. Rdz 1, 27).

Wśród współczesnych przemian obyczajowych, niepowątpiewalnym punktem odniesienia jest godność człowieka. Z tej godności wynikają pewne prawa, jak np. prawo do życia, które choć nie zawsze jest zachowywane, to jednak w krajach wysokorozwiniętych wartości etyczne przeważnie są podporządkowane godności osoby ludzkiej. Ten artykuł ma na celu naszkicowanie biblijnej nauki o człowieku jako osobie, poprzez ukazanie niezwykle donośnych dla religii ale i dla kultury personalistycznych intuicji, zawartych na początku Księgi Rodzaju.

Biblijna nauka o człowieku, zawarta w opisie stworzenia zarówno świata jak i człowieka, należy do klasycznych wręcz tekstów, poruszających tematykę antropologiczną. Bez wątpienia intuicje w niej zawarte, ukształtowały tożsamość dzisiejszego świata, i ponadto są stałą podstawą i punktem odniesienia dla budowania prawdziwej „cywilizacji miłości”. Myśli, jakie są obecne na początku Księgi Rodzaju, zaskakują swoją głębią i personalistyczną antropologią. Są one jednocześnie urokliwym świadectwem, potwierdzającym niebywałą wartość Pisma Świętego nie tyle dla religii, co również dla etyki i szeroko pojętej kultury. W dwóch opisach dzieła stworzenia, znajdują się trzy wyraźnie personalistyczne intuicje. Pierwsza dotyczy hierarchii panującej wśród bytów stworzonych, druga osobowego podejścia Boga do stworzenia człowieka, a ostatnia zgłębia słowa wypowiedziane przez Boga, mówiące o podobieństwie człowieka do Stwórcy (por. Rdz 1, 27).

Jak już stwierdziłem, warte uwagi jest utworzenie człowieka dopiero na końcu całego dzieła stworzenia. Najpierw bowiem Stwórca powołał do istnienia przyrodę nieożywioną, potem zaś stworzył rośliny i zwierzęta. Jak widzimy, Bóg stwarza byty coraz doskonalsze. I właśnie ukoronowaniem tego dzieła stworzenia jest człowiek. Bowiem dopiero na końcu Bóg stworzył osobę ludzką. Jest to wyraźna myśl antropologiczna, dla której człowiek jest wartością o wiele większą i przekraczającą pozostałe stworzenie. A zatem, jeśli człowiek jest ową wartością niepowtarzalną, to w hierarchii bytów ziemskich zajmuje on naczelne miejsce, a całe stworzenie ma być „dla” człowieka, ma mu służyć. Potwierdzają to następujące słowa Pisma Świętego: „Niech [człowiek, przyp. ŁR] panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!” (Rdz 1,26). Ta hierarchiczna koncepcja stworzenia w myśli natchnionych autorów, ma na celu uwydatnienie wielkości bytu człowieka spośród pozostałych stworzeń, które mają zarazem jemu służyć.

Następny fragment Księgi Rodzaju nie mniej nasycony jest antropologią personalistyczną: „Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam” (Rdz 1,26). W powyższych słowach Boga Trójjedynego na szczególną uwagę zasługuje zwrot: „Uczyńmy”. Przecież podczas pięciu dni stworzenia, Bóg powołując do istnienia przyrodę, wypowiadał tylko: „Niech się stanie”. Stwórca wypowiadał przede wszystkim bezosobowy rozkaz, pełen Stwórczej potęgi. Brak w nim przede wszystkim jakiegoś „ciepła”, odniesienia do kogoś umiłowanego. „Niech się stanie” jest wyrazem Bożej Wszechmocy, ale jednak jest ono pozbawione tej miłości, jaką Bóg żywi do każdego człowieka. I właśnie wobec niego, wobec stworzenia osoby, Bóg mówi: „Uczyńmy”, które zrywa z dotychczasową, stałą narracją: „Niech się stanie”. Dlatego Bóg ukazuje się przede wszystkim jako Zbawca człowieka, a nie tylko jako potężny Stwórca. W dziele stworzenia człowieka bowiem Bóg objawia się jako Ten, który nieskończenie miłuje człowieka. Równocześnie w owym „Uczyńmy” uwidacznia się afirmacja osoby ludzkiej jako wartości niepowtarzalnej i nieprzemijającej. Co więcej, ten zwrot wskazuje na pewną relację, jaka zaistniała pomiędzy trzema Osobami Boskimi przed stworzeniem człowieka. Jakby przed stworzeniem tak niepowtarzalnego i zarazem tak tajemniczego bytu, jakim jest człowiek, sam Bóg musiał „zatrzymać się” nad ową niezwykłością osoby ludzkiej, i niejako „naradzić się” pomiędzy Sobą, przed dokonaniem tak wzniosłego dzieła.

Ale i jest jeszcze jedna interesująca wzmianka. Bóg bowiem stwarza człowieka na Swój własny obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,27). Co to znaczy? W egzegezie przedpoborowej te słowa odnoszono do rozumnej natury człowieka, która upodabnia go do Boga. Człowiek posiada zarówno rozum jak i wolę, przez co człowiek jest osobą. Do tych właśnie władz nawiązała cała europejska tradycja personalistyczna, dla której wartość człowieczeństwa zasadza się na rozumie i woli człowieka. Owe władze poznawczo-pożądawcze są konstytutywnymi składnikami natury człowieka, i dzięki nim jest on zdolny do życia prawdziwie osobistego. Zauważmy, że dzięki rozumowi, człowiek może poznawać całą głębie bytu, nie zatrzymując się tylko na stronie zjawiskowej. Może wejrzeć w samą jego istotę, w jego najgłębszą przyczynę oraz celowość istnienia, czyli sens. Zaś wolna wola, czyli przejawiająca się w działaniu wolność, tworzy z człowieka nie byt niezdeterminowany „od zewnątrz” żadnymi prawami przyrody, ale byt twórczy, niepowtarzalny, jedyny. Stąd też w egzegezie przedpoborowej interpretowano owo „na obraz i podobieństwo Boże” w odniesieniu do ludzkiej natury, a dokładniej w kontekście jej władz poznawczo-pożądawczych.

Zauważmy jednak, że Biblia jest Słowem Bożym, które zostało skierowane do człowieka w pewnym kontekście dziejowym, i że to Słowo jest przełożone na sposób ludzki. Nie znaczy to jednak, iż Biblia jest dziełem tylko ludzkim. Bowiem stanowi ona Słowo Boże, które zostało spisane przez człowieka, w jego wszystkich uwarunkowaniach i ograniczeniach. Dlatego przy egzegezie Pisma Świętego należy wziąć pod uwagę kontekst historyczny oraz wynikające z niego ograniczenia. W tej perspektywie zmienia się zasadnicza interpretacja owego „na obraz Boży”. Bowiem natchnionych autorów, którzy spisali opis stworzenia człowieka, a filozofów greckich, którzy wyróżnili duchowe władze człowieka, oddzielał okres kilkuset lat. Jaka jest więc właściwa interpretacja powyższego fragmentu Księgi Rodzaju?

Ksiądz Tomasz Jelonek w swojej znakomitej książce „Biblia a nauka” pisze: „Odczytując Biblię, chcemy dotrzeć do takiego sposobu myślenia, jaki był właściwy autorom biblijnym. Pytamy zatem, co oni rozumieli przez określenie, że człowiek jest obrazem Boga. Na to pytanie odpowiada cały układ opowiadania w kontekście nakazu, jaki Bóg nadał ludziom: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną». Bóg, jak zostało to przedstawione w całym układzie opowiadania, najpierw porządkował kosmos (pierwsza trójdniówka: Bóg rozdziela, a rozdzielenie jest porządkowaniem), a następnie napełniał świat bytami, które się w nim poruszają (druga trójdniówka). Człowiek natomiast ma zaludniać (napełniać) ziemię, a następnie ją porządkować (czynić sobie poddaną, wprowadzać ład). Czynności te (oczywiście w odpowiednich proporcjach) wymienione są w odwrotnej kolejności, co charakteryzuje poezję hebrajską, a utwór ten jest przecież hymnem na cześć Boga. Człowiek zatem został stworzony, aby przejął i prowadził dalej dzieło Boże. Jest obrazem Boga, gdyż ma być kontynuatorem Bożego dzieła. I to jest istotą obrazu według myśli biblijnej wyrażonej w tym opowiadaniu. Nie ulega wątpliwości, że wykonanie zleconego dzieła wymaga od człowieka rozumu i wolności, ale są to dalsze (prawidłowe) wnioski z opowiadania, a nie jego właściwe znaczenie” [1] .

Podsumowując, w opisie stworzenia człowieka, zamieszczonym na początku Księgi Rodzaju, znajduje się bardzo wiele personalistycznych treści, które upatrują w człowieku nie tylko zwykłej materii, skutku jakieś irracjonalnej ewolucji, ale dostrzegają w nim osobę, ową niepowtarzalną i bezcenną wartość, która myśli i działa w sposób wolny i która zarazem posiada niezbywalne prawa. W obecnej, konsumpcyjnej kulturze, owszem – godność człowieka nie jest wyraźnie kwestionowana. Ale czy nie kwestionuje się jej, przez legalizację aborcji, eutanazji, czy homoseksualizmu? Przez całą tą kulturę konsumpcyjną? Czy właśnie w tym obszarze życia społecznego, nie depcze się ludzkiej godności, zrównując człowieka do czystej użyteczności, do pozbawionej praw materii?


[1] T. Jelonek, „Biblia a nauka”, Kraków 2005 r., s. 131n.

do góry