| |||||
|
Święty Tomasz z Akwinu jest niejako „odtrutką” dla współczesnej kultury i cywilizacji, która co najmniej od pozytywizmu utraciła zdrowy rozsądek. Bowiem dzięki ulepszonej przez św. Tomasza definicji prawdy – zgodność myśli intelektu z rzeczywistością – dzisiejszy dramat sceptycyzmu oraz relatywizmu, może zostać przezwyciężony. Spośród licznych dzieł nowożytnej filozofii, dorobek św. Tomasza z Akwinu nadal pozostaje największym wyzwaniem dla ludzkości, wyzwaniem polegającym na próbie zmierzenia się z jego twierdzeniami. Ten święty został uznany za jednego z największych myślicieli w historii, a jego filozofia jest wciąż popularna w wielu kręgach akademickich. Warto zatem poznać historię Tomasza – zarówno jako człowieka, jak i filozofa. Święty Tomasz urodził się w pierwszej połowie XIII wieku na zamku Roccasecca nieopodal Akwinu. Jako Włoch pochodzący z arystokratycznej rodziny miał korzystać z uprzywilejowanej pozycji społecznej. Ceniony klasztor benedyktyński na Monte Cassino wydawał się idealnym miejscem do pobierania nauk przez dobrze urodzonego młodzieńca, i tam właśnie Tomasz został posłany. Jednak jako człowiek pełen wiary, chciał odpowiedzieć na Boże wezwanie do kapłaństwa, służąc w niedawno założonym zakonie żebraczym dominikanów. Ten plan nie spodobał się rodzinie Tomasza z wielu przyczyn. Głównym problemem była „różnica społeczna” między ówczesnymi benedyktynami a dominikanami. Obecnie jest ona zupełnie nieodczuwalna, niemniej jednak w średniowieczu klasztory wpływowych mnichów były o wiele lepszym miejscem dla arystokraty niż nieznany jeszcze zakon żebraczy św. Dominika. Akwinata, bardzo zdeterminowany, starał się przekonać nieprzychylną jego planom rodzinę, niestety wysiłki nie przyniosły żądanych rezultatów. Doszło nawet do tego, że bracia porwali Tomasza i więzili go przez kilka lat. Podczas pobytu w więzieniu Tomasz napisał dwa niedużej objętości traktaty, jeden logiczny a drugi metafizyczny: „O bycie i istocie”. Uwolniony w końcu przez braci, systematycznie zgłębiał filozofię arabską, szczególnie myśl Awicenny i Awerroesa, oraz grecką - Arystotelesa. To właśnie jego prace stały się fundamentem, na którym Tomasz oparł swój system filozoficzny. Nawet na obrazach przedstawiano go trzymającego w jednej ręce pióro – symbol mądrości, w drugiej zaś monstrancję. Malarze znakomicie uchwycili istotę osobowości Tomasza, który nie poprzestał na samym tylko zgłębianiu wiedzy, nabywaniu erudycji, ale wcielał w życie poznaną prawdę. Krótkie przybliżenie życia św. Tomasza do okresu paryskiego, pozwala lepiej zrozumieć jego filozofię. Teraz czas na rozważenie elementów tomistycznej teorii poznania. W dzisiejszych czasach epistemologia została zdegradowana głównie do kategorii podkreślających subiektywne właściwości ludzkiego poznania (por. Fides et ratio, n. 5). Otóż Tomasz, zgodnie z tradycją arystotelesowską, rozumiał prawdę jako zgodność myśli z rzeczywistością, Oznacza to, że prawda jest obiektywna i niezależna od stanu ludzkiego umysłu. To prawda kształtuje ludzi, a nie ludzie prawdę, choć nie można twierdzić, że wszelka prawda jest niezależna od podmiotu, ponieważ poniekąd w sferze upodobań posiada właściwości subiektywne, kształtowane przez człowieka. Natomiast prawda bytu, która się jawi podmiotowi, ma charakter absolutny oraz obiektywny. Już w starożytnej Grecji filozofowie należący do szkoły sofistów głosili relatywizm teoriopoznawczy. Według nich „człowiek jest miarą rzeczywistości”, a więc i prawdy, zatem ustala on, jaka winna być rzeczywistość (Protagoras). Obecnie ten sofistyczny relatywizm znów zyskał na znaczeniu, dzięki idealizmowi nowożytnemu prowadzącemu do sceptycyzmu oraz relatywizmu. Współczesna filozofia zrywa z prawdą, a zajmuje się tylko jakąś postmodernistyczną i irracjonalną „produkcją” rzeczywistości przez człowieka. Jednak poprzez relatywizm człowiek traci busolę światopoglądową, wskutek czego zachowuje się na morzu pluralistycznych przekonań niczym chwiejna łódeczka, miotana raz z jednej, raz z drugiej strony nawet lekkim powiewem wiatru. Jest to bardzo niebezpieczne zarówno dla świata rozumowania, jak i dla świata wartości. Odrzucając prawdę obiektywną, uznając tylko ludzki subiektywizm, doprowadza się ostatecznie do rozszerzania relatywizmu i agnostycyzmu. Gilbert Keith Chesterton w swej pracy o św. Tomaszu trafnie zauważył, iż każdy święty jest odtrutką na chorobę panującą w pewnym okresie dziejowym [1] . Rzeczywiście, historia świętego Franciszka i jego niezwykła poezja, złożenie nadziei w Bogu, a nie w pieniądzach, ożyło niespodziewanie właśnie w tych czasach, kiedy ludzie pokładali jedyną nadzieję w konsumpcji (materializm). Podobnie Tomasz stał się odtrutką dla współczesnej historii, która już od pozytywizmu utraciła zdrowy rozsądek. Dzięki ulepszonej przez św. Tomasza definicji prawdy – zgodność myśli intelektu z rzeczywistością – dzisiejszy dramat sceptycyzmu wreszcie może zostać przezwyciężony. Z omawianego zagadnienia wynika kolejne – etyka w myśli Akwinaty. Jeśli prawda ma wartość absolutną, to cechę tą posiada również moralność, ponieważ przynależy do rzeczywistości. Twierdzenie, że każdy ma swoją moralność, jest fałszywe, bowiem to rzeczywistość określa człowieka, a nie człowiek rzeczywistość. Przykładanie idealistycznych teorii do bytu jest tylko zastosowaniem niepoprawnych koncepcji epistemologicznych i metafizycznych, jest „przyklejeniem”. Pisze o tym Tomasz Pawlikowski: „Dopiero więc po stwierdzeniu istnienia czegoś można dokonać zróżnicowania na podmiot i przedmiot, treści poznania i «rzeczy same w sobie», myśl i język, itd. Wszelkie teorie filozoficzne, pozbawione odniesień do metafizycznej problematyki istnienia, przyjmują w swym punkcie wyjścia jakieś nieuzasadnione a priori” [2] . Tomaszowa problematyka istnienia znajduje się zatem w centrum zarówno epistemologii, jak i etyki. Akwinata ukazuje najpierw prawo wieczne (lex aeterna), które pochodzi od Stwórcy. Jest ono doskonałe i określa zespół norm moralnych świata stworzonego. Prawo, które Pan kieruje do swego stworzenia, nazywamy prawem naturalnym (lex naturalis). Jest to udział istot rozumnych w prawie wiecznym poprzez reguły normatywne (por. Sum. Theol., Ia, Iae 91,2). Materia ożywiona, czyli zwierzęta i rośliny, wypełnia prawo naturalne przez mechaniczne działanie bądź wewnętrzny instynkt. Człowiek zaś, obdarzony wolną wolą i „prawym rozumem” powinien go przestrzegać, jednak nie jest do tego zmuszony. Człowiek, tak jak w przypadku rzeczywistości, nie tworzy moralności, tylko biernie ją odbiera taką, jaka jest obiektywnie, jaka mu się bezpośrednio jawi, jaka jest wpisana w jego naturę. Nowożytne koncepcje moralne, począwszy od epoki oświecenia, pragną oddzielenia prawa natury od prawa Bożego, chcą nawet separacji prawa ludzkiego (lex humana) od prawa naturalnego, jednak postanowienia Boga nie mogą się zmieniać. Należy więc powrócić do filozofii klasycznej, jaką w całej swej pełni reprezentuje św. Tomasz. Tomizm został formalnie uznany za oficjalną filozofię Kościoła katolickiego przez Leona XIII w encyklice Aeterni patris, w której zachęcał on do korzystania z dziedzictwa św. Tomasza. Pisał w niej: „Najwyżej pośród wszystkich doktorów scholastycznych wzniósł się ich książę i nauczyciel, Tomasz z Akwinu, który – jak to zauważył Kajetan – starożytnych doktorów «miał w wielkiej czci i dlatego dane mu było posiąść w jakiś sposób zrozumienie ich wszystkich» (Kajetan 2,2, q.148,4). Zebrał on, jak rozproszone części jakiegoś ciała, teorie ojców Kościoła w jedną całość, usystematyzował w godnym podziwu porządku i tak znakomicie dopracował, że zdobył tym sobie, zasłużenie i sprawiedliwie mu przysługujące, miano znakomitego obrońcy i ozdoby Kościoła katolickiego”. Podobnie Jan Paweł II stwierdza w encyklice Fides et ratio: „Zamiarem Magisterium było – i jest nadal – ukazanie św. Tomasza jako autentycznego wzoru dla wszystkich poszukujących prawdy. W jego refleksji bowiem wymogi rozumu i moc wiary połączyły się w najbardziej wzniosłej syntezie, jaką kiedykolwiek wypracowała ludzka myśl” (n. 78). |