|
«Poznaj samego siebie»
16.12.2005
Papież Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio” zawarł przesłanie do współczesnego świata, które zostało nam dane, ale i zadane. Niczym sokratejska maksyma: „Poznaj samego siebie”, wyryta na architrawie świątyni w Delfach, nadal kierowana jest do każdego człowieka, wszelkich kultur i cywilizacji (por. FR 1). To jednocześnie wyzwanie dla osoby ludzkiej pragnącej poznać odpowiedzi na elementarne pytania egzystencjalne, które dotyczą godności i wartości człowieczeństwa, sensu bycia i ostatecznie jego przeznaczenia. W pierwszym punkcie encykliki Jan Paweł II ukazuje człowieka jako tego, co „zna samego siebie”. Pomimo różnic cywilizacyjnych wszyscy ludzie zadają sobie egzystencjalne zapytania, abstrakcyjne i zarazem filozoficzne. Zmierzenie się człowieka z otaczającą go rzeczywistością było główną przyczyną, iż ludzie coraz bardziej rozumieli, kim są, jacy są, jaki sens ma ich istnienie. Bowiem przez poznanie istoty bytów, jesteśmy w stanie dostrzec, jak bardzo różnimy się od zewnętrznej rzeczywistości. Pisze o tym Papież: „Wszystko, co jawi się jako przedmiot naszego poznania, staje się tym samym częścią naszego życia” (FR 1). Człowiek pierwotny, czyli ten, co nie znał odpowiednio siebie samego, trwał wobec otaczającej go rzeczywistości w niemal zupełnej niewiedzy. Świat zewnętrzny był dla niego czymś obcym i niepoznawalnym. Nie można jednak stwierdzić, że zrównał się on ze zwierzęciem, ponieważ człowiek posiada to, co go wyróżnia spośród zwierząt, a mianowicie świadomość o rzeczywistości jak i zdolność analizy rzeczywistości. I chociaż człowiek pierwotny daleki był jeszcze myślą od ludzi znających samych siebie, to mimo tego posiadał pragnienie poznawania rzeczywistości, a zatem również pragnienie poznania siebie. Rzeczywistość bowiem kształtuje człowieka i stawia mu odpowiednie wyzwania, określa ramy jego egzystencji. Człowiek bez poznania prawdy, nie może poznać samego siebie. Możemy więc wyciągnąć wniosek, że poznawanie rzeczywistości zewnętrznej jest ściśle złączone z poznaniem siebie samego. Następnie Papież przedstawia, jak bardzo człowiek pierwotny, poprzez poznanie siebie, przekształcił dogłębnie swój sposób bycia oraz myślenia. Z kogoś mało znającego siebie stał się ów człowiek kimś mądrym, rozumiejącym nie tyle otaczające go byty, co samego siebie. Ów człowiek znał odpowiedź, choć niewystarczającą, na pytanie o sens swojej egzystencji. W drugim punkcie Jan Paweł II analizuje związki zachodzące pomiędzy prawdą i delfickim „poznaj samego siebie”. Według Ojca Świętego Kościołowi nie może być obce ludzkie pragnienie poznania prawdy, bowiem od kiedy Chrystus objawił człowiekowi pełną prawdą o nim samym, to zarazem Kościół, otrzymując to posłannictwo, jest zobowiązany do głoszenia wszystkim ludom ostatecznej prawdy o człowieku. A jeśli Chrystus jest „drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6), to Kościół, jako kontynuacja Jezusowego posłannictwa prorockiego, jest zobowiązany do ukazywania ludziom prawdy Bożej i prawdy ludzkiej: „i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32). Ten obowiązek przepowiadania nazywa się „diakonią prawdy”. W pierwszej swojej encyklice „Redemptor hominis”, Jan Paweł II pisał: „Staliśmy się uczestnikami owego posłannictwa Chrystusa-Proroka, poprzez które spełniamy wraz z Nim posługę Bożej prawdy w Kościele. Odpowiedzialność za prawdę Bożą oznacza równocześnie jej umiłowanie i dążność do takiego zrozumienia, które nam samym, a także i drugim tę prawdę może przybliżyć w całej jej zbawczej mocy, w jej wspaniałości, w całej głębi i prostocie zarazem” (n. 19). Na końcu zaś Papież stwierdza, iż prawda, do jakiej możemy dotrzeć za pomocą ludzkiego intelektu, jest tylko etapem do poznania prawdy ostatecznej. O tym mówi św. Paweł: "Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany" (1 Kor 13,12). W trzecim punkcie Papież rozważa najpierw zagadnienie pluralizmu dróg wiodących człowieka ku poznaniu rzeczywistości. Jeżeli matematyka, posługując się prawami logicznymi, bada zależności między liczbami, zbiorami, punktami i innymi elementami abstrakcyjnymi, zaś fizyka i inne nauki przyrodnicze prowadzą do poznania właściwości bytu, to filozofia jest nauką, która bada istotę, przyczynę i cel bytu, a więc stawia najogólniejsze pytania o sens, o to, co najogólniejsze w złożoności bytu i samej rzeczywistości. Gdy człowiek pierwotny zaczął o niej zdobywać wiedzę, wówczas coraz lepiej był w stanie prowadzić rozmyślania nie tyle nad samą rzeczywistością, ale nad jej przyczyną. Pośród takiej mnogości pytań o charakterze filozoficznym, w starożytnej Grecji, wyłoniła się filozofia przyrody, której ojcem był Tales z Miletu. Pogrążony w myśli i zadziwieniu nad rzeczywistością, doszedł on do wniosku, że wszelkie byty za swoją zasadę mają wodę. W tym „arche”, czyli we wspólnym fundamencie rzeczywistości, ukazuje się wielki świat filozofii, która potem będzie tak bardzo potrzebna do udzielenia odpowiedzi na najbardziej elementarne pytania egzystencjalne. Człowiek więc, poznając rzeczywistość, nie poprzestał tylko na badaniu jej właściwości, ale starał się zadawać pytania o charakterze filozoficznym i udzielać na nie odpowiedzi. Dlatego Ojciec Święty mówi o filozofii jako o jednym z najwznioślejszych zadań ludzkości. Filozofia z języka greckiego oznacza „umiłowanie mądrości”. Filozofia przecież to wielka odpowiedzialność, bowiem dzięki niej człowiek może, choć nie w pełni, zrozumieć siebie samego: swoją godność, powołanie, sens własnej egzystencji. Filozofa to nauka, która kieruje człowieka ku poznaniu samego siebie. Wskazuje również człowiekowi, co czynić, aby być szczęśliwym. Rozgranicza dobro od zła. Ukazuje sens dobrych czynów. A pozytywistyczna kultura, zniekształca odpowiedzi na te tak ważne dla ludzi pytania, a przez to właściwy obraz człowieka, w imię „naukowego” spojrzenia na rzeczywistość, wykluczając właśnie to wszystko to, co przekracza sferę empiryczną. A przecież jest to atak na człowieka, bowiem obrona ludzkiego rozumu, a więc sztuki filozofowania, to obrona człowieka. W każdym człowieku, w głębinach jego serca zawarte jest pragnienie poznania prawdy, poszukiwania sensu istnienia. Najlepszym tego dowodem jest uniwersalne wręcz zadziwienie filozoficzne, spotykane u wszelkich kultur. I chociaż w obrębie wielu cywilizacji o słabo wykształconej oświacie bardzo trudno było poprawnie wyciągnąć wnioski z filozoficznego rozumowania, to jednak na wszelkich kontynentach dotykamy mądrości wielu mędrców. Każdy naród bowiem, w mniejszym bądź większym stopniu, osiągnął w rezultacie swoją specyficzną mądrość egzystencjalną oraz metafizyczną, opartą na zadziwieniu nad bytami. Pod koniec trzeciego punktu encykliki Jan Paweł II stwierdza, że nawet dzisiaj liczne koncepcje etyczne oraz prawo karne opiera się na filozofii. Dostrzegamy tutaj, jak wielki wpływ ma ona na etykę, prawo, politykę, ostatecznie na wszelkie zagadnienia humanistyczne. Przykładowo, w średniowieczu naczelnym hasłem było: „Pamiętaj o śmierci”. Bogobojni ludzie ukierunkowywali swoje życie na zbawienie. Chrześcijański porządek moralny w Europie sprawił, że prawo rozumiano jako afirmację, a nie upokorzenie dla ludzkiej godności, i że nie może się ono sprzeciwiać prawu naturalnemu. Wszystko było zatem zgodne z prawdą Kościoła, w dużej mierze dzięki filozofii chrześcijańskiej, która ukształtowała światopogląd Europejczyków. W opozycji do średniowiecznego ładu sytuuje się epoka oświecenia. Filozofia nowożytna, która w rozumie ludzkim upatrywała najwyższą wartość, nie zaś w Objawieniu, dała impuls wielu formom sprzeciwu wobec obiektywnej moralności oraz Kościołowi katolickiemu. Libertynizm Woltera, mit „człowieka dobrego w stanie naturalnym” J.J. Rousseau, doprowadziły do powstania koncepcji prawnych opartych na liberalizmie i relatywizmie. Wszelkie dziedziny nauki i życia zostały dotknięte agresywnym laicyzmem. Skutki rewolucji liberalnej obserwujemy po dziś w postaci utylitaryzmu i „dogmatu absolutnej względności”. Z tego wywodu jasno wynika, że filozofia ma duży wpływ na kształtowanie się zarówno prawa w sferach politycznych, jak i w sferach życia codziennego zwykłych obywateli. W ostatnim numerze encykliki Papież zauważa, że zadziwienie nad rzeczywistością jest bezpośrednią przyczyną powstania filozofii. Bierze się ona z podziwu dla kontemplacji tego, co dane intelektowi oraz zmysłom. Bowiem ludzie, wychodząc z pierwotnego stanu umysłu, z coraz większym podziwem patrzyli na rzeczywistość. Osiągając o niej wiedzę, zaczęli kontemplować wszelkie istniejące rzeczy od strony metafizycznej. Poznając rzeczywistość, człowiek odkrywał tym samym siebie, swoje „ja”. Zadziwienie jest zatem przyczyną filozofowania, ponieważ gdyby nie ono, ludzie rutynowo wykonywaliby swoje zadania, bez analizowania przyczyny i sensu. Zadziwienie chroni więc człowieka przed takim biernym stanem. Jest ono jakby pomostem pomiędzy przedmiotem poznania a podmiotem. Platon pisał: „To stan bardzo znamienny dla filozofa: dziwić się. Nie ma innego początku filozofii, jak to właśnie” . Arystoteles z kolei pogłębia stanowisko swego nauczyciela: „Dzięki bowiem dziwieniu się ludzie obecni, jak i pierwsi myśliciele zaczęli filozofować; dziwiły ich początkowo niezwykłe zjawiska spotykane codziennie, później z wolna stawali wobec trudniejszych zagadnień, jak na przykład wobec zjawisk związanych z Księżycem, Słońcem i gwiazdami, i wobec powstania wszechświata. A kto jest bezradny i dziwi się, poznaje swoją niewiedzę” . Ponadto Jan Paweł II przestrzega przed „pychą filozoficzną” (FR 4), która polega na utożsamianiu jednego myślowego sytemu filozoficznego z całym dziedzictwem mądrości ludzkiej w perspektywie metafizycznej oraz egzystencjalnej. Istnieją przecież uniwersalne prawdy filozoficzne, jak zasada niesprzeczności bądź wartość prawdy, które można nazwać „filozofią niesprecyzowaną”. Rzeczywiście, zastępowanie uniwersalnej ludzkiej myśli, wypracowanej przez wieki, jednym system filozoficznym, jest niewłaściwe i wynika ze ślepych ambicji, również z poczucia wyższości. Owa filozofia uniwersalna obecna jest nie tyle w naukowych księgach różnych filozofów, co przede wszystkim w ludzkim sercu. W nim bowiem obecne są te najbardziej podstawowe obserwacje i przemyślenia, odpowiadające na elementarne pytania ludzkiej egzystencji. Rolą takiej filozofii jest więc odkrywanie skarbu mądrości ludzkich serc i pogłębianie tego skarbu. Stąd wspomniana pycha filozoficzna prowadzi do poważnego błędu pychy, ale ponadto do pomyłki zasadzającej się na utożsamieniu najbardziej uniwersalnych zagadnień filozofii z własnym systemem myślowym. Ostatecznie należy podkreślić, że żaden, choćby najwspanialszy system filozoficzny nie zastąpi nigdy filozofii ogólnej, gdyż pracy jednej czy kilku osób, pracy niedoskonałej, nie można zrównać z potęgą wielowiekowego dziedzictwa uniwersalnej mądrości. Według Papieża filozofia powszechna powinna stanowić punkt wyjścia dla wszelkich systemów filozoficznych. Przecież wielowiekowe dziedzictwo myśli z pewnością w wielu kwestiach jest prawdziwe, a wszelkie systemy filozoficzne powinny wychodzić z założeń filozofii uniwersalnej, aby nie wkroczyć na manowce. Jeśli rozum ludzki na przestrzeni wielu wieków dostrzega pewne elementarne prawdy, to z pewnością zadziwienie to jest prawdziwe i mądre. Wielu nowożytnych filozofów swój główny błąd popełniło właśnie pomijając wielowiekową mądrość ludzkiej myśli, mądrość uniwersalną. Konstruując swój własny system, musieli zatem minąć się z prawdą, gdyż fundamenty, na jakich budowali swoją filozofię, osadzone były nie na filozofii uniwersalnej, ale na własnych, subiektywnych przekonaniach i często nieuzasadnionych założeniach. Godność człowieka swoje głębokie uzasadnienie posiada na fundamencie rozumności danej od Boga. Został on przez Boga wyposażony we wnikliwe poznanie rzeczywistości, dlatego władze poznawcze cechują się wnikliwą recepcją rzeczywistości. Stąd człowiek, jego intelekt, jest w stanie dotrzeć do najbardziej podstawowych, a zarazem głębokich pytań metafizycznych jak i egzystencjalnych, i udzielić na nie poprawną odpowiedź. Starożytność nazwała taki rozum rozumem prawym: „recta ratio”. Wynika z tego, że już wtedy widziano w ludzkim intelekcie wiarygodne narzędzie poznania. I szkoda, że do wspaniałego dziedzictwa kultury myśli filozoficznej, szczególnie Arystotelesa jak i świętego Tomasza, nowożytna filozofia odwołuje się tak rzadko. Bo czy u Kartezjusza w jego prymacie myśli nad istnieniem dostrzegamy metafizykę egzystencjalną? Czy w wywodach Heideggera odnajdujemy wielowiekową naukę o człowieku jako osobie? Rozum ludzki od oświecenia stał się bardziej „rozumem zniekształconym” niż „rozumem prawym”. Ta filozofia zapomniała o wielkich możliwościach poznawczych człowieka. Tym samym przypuściła atak na jego władze duszy, ostatecznie w imię agnostycyzmu nie pozwalając mu na poznanie samego siebie. Platon, „Teajtet”, tłum. W. Witwicki, [w]: Platon, „Dialogi”, t. II, Kęty 1999 r., s. 351. Arystoteles, „Metafizyka”, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1983 r., s. 8.

|